„Cassius, stój!” – krzyknęła Genevieve, biegnąc za Cassiusem, który leniwie wracał do ukrytego zamku, nie otrzymując żadnej odpowiedzi, ani nawet słowa uznania.
Biegła, aż na niego wpadła, słysząc, jak zasyczał, nabierając gwałtownie powietrza, po czym bardzo powoli się odwrócił.
„Tak, Genevieve?” – zapytał znużonym, przeciągłym głosem, a Genevieve powstrzymała zdezorientowane prychnięcie, mrugają






