Genevieve wyszła z komnat Vivienne z milionem myśli kłębiących się w jej głowie. Nie wiedziała, czy chce jej się krzyczeć, czy płakać.
A może pragnęła zrobić jedno i drugie. To było takie niesprawiedliwe. Rodzice mówili jej, że jest przeznaczona do rzeczy wielkich. Czy to miało być wyobrażenie losu o wielkości? Być zmuszoną do poświęcenia samej siebie, bez prawa głosu?
Dlaczego to wszystko nie wyd






