W wyciszonym bezruchu nocy, gdy świat spowity był mrokiem, a wokół panowała cisza, Genevieve wyślizgnęła się z łóżka. Nadszedł czas.
Wiedziała, co musi zrobić. Poczucie obowiązku pulsowało w jej żyłach, wypędzając ją z cieplutkiej pościeli.
Bezgłośnie wysuwając się spod kołdry, poruszała się z ukradkowym wdziękiem, uważać by nie wyrwać Cassiusa z jego spokojnego snu. Po raz ostatni rzuciwszy okiem






