LUCAN.
Wciąż byłem oszołomiony tym, jak kurewsko dobrze smakowały jej usta, gdy moje uszy wyłapały kogoś zbliżającego się do głównych drzwi. Już wiedziałem, kto to, i nie mogłem powstrzymać przekleństwa pod nosem w chwili, gdy Patrea wyrwała się z mojego uścisku.
Jej twarz była oblana rumieńcem, gdy przeczesywała włosy palcami, zanim zdjęła fartuch i ruszyła w stronę salonu. Ruszyłem za nią i opar






