Odwróciłem się gwałtownie na dźwięk głosu mojej przeznaczonej. Elizabeth tam była. Opierała się o ścianę. Jedną stopę miała opartą o kolano. Zaparła mi dech w piersiach, nawet po prostu tam stojąc.
Coen stał nieco dalej od niej.
„Przyłapała mnie w swoim bloku, alfo, przepraszam” – wymamrotał przez więź mentalną.
Tylko kiwnąłem głową ze zrozumieniem.
– Elizabeth – wydyszałem, podchodząc do niej. Uś






