– Luno Caliano, to cudowne móc cię poznać – powiedziałam szczerze.
– Proszę, mów mi Caliana – odpowiedziała. – To jest mój mąż, Edward Chasia.
Aura Alfy Edwarda Chasii była najpotężniejsza ze wszystkich. Budził respekt, ale był uprzejmy. Uścisnął moją dłoń.
– Witaj, witamy w rodzinie, Elizabeth – powiedział głębokim głosem.
– Dziękuję, panie – byłam tak bardzo onieśmielona.
Aerys przedstawił swoic






