Elizabeth
Princeton chciał się spotkać. Zabiłby Iris, gdybym się nie zgodziła, więc oto byłam, na pustkowiu, czekając na mojego narzeczonego.
Pół godziny później pośrodku drogi zatrzymał się SUV, z którego wyskoczył wysoki mężczyzna. Cicho otworzył drzwi od strony pasażera.
– Gdzie jest Princeton? – zapytałam. Milczał. Wzdychając z bezsilności, wsiadłam do samochodu, a on ruszył. Jechaliśmy w ni






