Sonia nie sądziła, że zdoła dokończyć tę zupę.
Toby, siedzący obok niej, milczał. Trzymał jednak miskę w dłoniach, patrząc na Rose wzrokiem podobnym do Sonii, wyrażając cichy protest.
Nie dość, że był najedzony, to jeszcze zupa wydawała mu się odpychająca, gdy tylko jej się przyjrzał. Sprawiała wrażenie pomyj, a nie pożywnego posiłku.
„Nie przyjmuję odmowy. Musicie to wypić”. Uśmiech zniknął z twa






