Elie
Ogień przygasł do postaci żaru, świecąc miękko i nisko, jakby świat szeptał zamiast oddychać.
Na zewnątrz wiatr wył wśród drzew, napierając na ściany chaty, jakby wystawiał na próbę siłę nocy. Wewnątrz panowała cisza. Rodzaj ciszy, która wydawała się żywa.
Ramię Kaela spoczywało wokół mnie, jego kciuk kreślił leniwe kręgi na mojej skórze, powoli i kojąco. Każdy ruch jego dłoni posyłał przeze






