Kael
Świt nadszedł w czerwieni.
Horyzont spłynął barwami – szkarłat wylewał się w szarość dymu, który nie uniósł się od poprzedniej nocy. Pole poniżej północnego muru usiane było szczątkami po pierwszej bitwie: zdruzgotanymi pancerzami, osmaloną bronią i nikłym zapachem żelaza, który osiadał na dnie każdego oddechu.
Nikt nie mówił. Ani ranni zgromadzeni wzdłuż barykad, ani wilki wciąż trzymające s






