Na szczęście udało mi się zdążyć na pociąg. Kilka godzin później stałam pod jej drzwiami, wpatrując się w odpryskującą farbę.
Zanim w końcu zapukałam, moje dłonie zawisły w powietrzu.
Drzwi skrzypnęły i ujrzałam ją. Kobietę w średnim wieku z brązowymi włosami, ubraną w obcisłe dżinsy i jasnoróżowy top, który wyglądał, jakby rozpaczliwie chciał należeć do kogoś o dwadzieścia lat młodszego.
Zmierzył






