Pochyliła głowę i zaśmiała się. Byłem ciekaw, co było takie zabawne. Może też bym się zaśmiał.
Potem znów podniosła wzrok, marszcząc brwi. – Czekaj, nie żartujesz?
– Nie dopisałem fachu komika do mojego zawodu.
– Nihilus! Jak to bierzemy ślub? To znaczy... – znowu się zaśmiała. – O mój Boże. Ty tak na poważnie.
Spojrzała z powrotem na budynek, a potem na mnie. – Cóż, to szaleństwo. Masz czelność m






