NIHILUS
Noc rzedła i stopniowo świt zastępował światło latarni.
Moje plecy i biodra przypominały mi, że zbyt długo siedziałem w fotelu kierowcy. Obok mnie kawa stygła w uchwycie, ani razu nieupita.
Sprawdziłem godzinę, o której wyszła z domu: ósma piętnaście.
Miała na sobie inne dżinsy, luźne, w stylu boyfriend. Nosiła złoty top na ramiączkach, a na nim przezroczystą, siatkową kurtkę w kolorze nud






