Z perspektywy Hanka
Niezliczoną ilość razy pociągałem nosem, wciągając łzy, i bez przerwy mrugałem, próbując powstrzymać łzy, które kłuły mnie pod powiekami, przed spłynięciem po policzkach. Byłem prawie w domu, co sprawiło, że z ulgą odetchnąłem. Przynajmniej po powrocie będę mógł się załamać, jeśli tego zapragnę, bez oceny obcych ludzi. W dodatku Ryder też miał przyjechać, co do tej pory pozwala






