Punkt widzenia osoby trzeciej
Hazel chichotała, gdy Zarek robił do niej głupie miny, przygotowując się do wyjścia. Jej cichy śmiech niósł się echem po wejściu do syndykatu i wciąż wybrzmiewał, gdy przejście dobiegło końca.
Hazel odwróciła głowę, a jej oczy rozszerzyły się, gdy zaczęła chłonąć otoczenie.
— Wow! — powiedziała cichym, eterycznym głosem, zaskoczona tym, jak pięknie tu było. Przez ten






