languageJęzyk

Rozdział 5 Kieran

Autor: Grace Somerset18 maj 2026

**Ostrzeżenie! Graficzne sceny seksu BxB!**

Perspektywa Kierana

Przesuwałem językiem coraz niżej, podciągając jego kolana i rozchylając je szerzej.

Widok jego drgającego otworu sprawił, że zanurzyłem tam twarz, wodząc po nim językiem. Jego dłonie powędrowały do moich włosów, zaciskając się w nich, gdy wchodziłem językiem do środka.

Warknąłem, czując jego smak, a on zajęczał, gdy zacząłem powoli wsuwać i wysuwać język.

Po nałożeniu odrobiny lubrykantu na palec, zakreśliłem krąg wokół jego wejścia, po czym wcisnąłem palec do środka. Odchylił głowę i gwałtownie wciągnął powietrze, gdy wchodziłem głębiej.

Przesuwałem dłonią po jego brzuchu, poruszając palcem w jego wnętrzu. Patrzyłem, jak jego klatka piersiowa gwałtownie unosi się i opada z każdym oddechem.

Wsunąłem drugi palec, a jego usta się otworzyły. Zacząłem szybciej pompować palcami, wykręcając nadgarstek i naciskając ku górze. Jego oczy gwałtownie się zamknęły, a plecy wygięły w łuk nad łóżkiem, gdy trafiłem w ten cudowny punkt.

— O kurwa, Kieran!... Bogini, masz magiczne te palce!

Warknął, a ja uśmiechnąłem się triumfalnie. Kochałem to! Kochałem bawić się jego ciałem w ten sposób. Patrzeć, jak pode mną traci panowanie nad sobą, gdy robię z nim, co chcę.

Zazwyczaj próbuje pominąć tę część. Za pierwszym razem, gdy to robiliśmy, po prostu się nasmarował i usiadł na mnie. Nadział się na mojego członka za jednym zamachem, nawet bez przygotowania.

Zazwyczaj właśnie to robi za każdym razem. Przechodzi prosto do siadania na mnie... Ale nie tym razem!

Najpierw bawię się jego ciałem. Zamierzam patrzeć, jak odchodzi od zmysłów. I dokładnie to się z nim działo.

Wbijałem palce w ten magiczny punkt raz za razem. Jego powieki były tak mocno zaciśnięte; słyszałem, jak prześcieradło trzeszczy, gdy zaciskał na nim pięści i ciągnął. Jego nogi drżały niemal niekontrolowanie pod moim naporem.

— O kurwa!... Chryste!... gnah... Bogini, co ty mi robisz! Kurwa, Kieran!... Zaraz... Zaraz...

Najszerszy uśmiech wykwitł na mojej twarzy, gdy widziałem, że nie jest w stanie wykrztusić pełnego zdania. Każde słowo wypadało między urywanymi oddechami.

Obserwowałem, jak jego twarz tężeje. Uniósł głowę z poduszki, kuląc się do przodu i krzycząc. Jego członek drgał i szarpał się, gdy Ryker szczytował.

Warknąłem z satysfakcją, patrząc, jak gorące strumienie tryskają z czubka jego penisa. Każda piękna strużka malowała jego brzuch, podczas gdy orgazm wstrząsał jego ciałem.

Nigdy wcześniej go takim nie widziałem. Moja pierś rozpierała duma, miłość i satysfakcja, że to ja mu to zrobiłem.

Całe jego ciało drżało w dreszczach, gdy powoli przesuwałem palcem po jego wrażliwym skupisku nerwów. Lekko je gładziłem, by podtrzymać jego uniesienie i nie pozwolić mu opaść. Ale nie za mocno i nie za szybko.

To było tak, jakby jego orgazm nie chciał się skończyć. Patrzyłem, jak kolejna porcja nasienia brudzi jego brzuch.

— Na miłość Bogini, Kieran... przestań!

Powiedział, sięgając w dół i próbując odsunąć moją rękę. Zaśmiałem się, wysuwając palce, a jego głowa opadła na poduszkę, gdy desperacko próbował złapać oddech.

— To była najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem!

Powiedziałem, sięgając ręką przed siebie i zanurzając palce w jego nasieniu. Zgarnąłem je i powlekłem nim swojego członka.

Uniósł głowę, żeby na mnie spojrzeć. Patrzył, co robię, i warknął z aprobatą.

— Po co mi kupny lubrykant, skoro mogę użyć tego, co mi dałeś!

Powiedziałem, po czym zbliżyłem palce do ust i powoli zlizałem resztę.

Warknąłem, czując jego smak, a on odpowiedział własnym warknięciem, patrząc, jak zlizuję go z palców.

— Lepiej wsadź we mnie tego swojego jebanego fiuta, Alfo. Już!

Warknął, a ja uśmiechnąłem się do mojego niecierpliwego Alfy.

— Jaki ty jesteś spragniony, mój Alfo!

Powiedziałem. Chwyciłem go za biodra i szarpnąłem w swoją stronę. Jęknął, przygryzając wargę.

Ustawiając się przy jego otworze, spojrzałem mu w oczy i zacząłem powoli w niego wchodzić. Czułem, jak jego ciasne ścianki rozciągają się pod moim naporem. Oplatały mnie tak ciasno, ściskając i tuląc mojego członka z niesamowitą siłą. To za każdym razem odbierało mi mowę. Za każdym razem seks z nim wydawał się tym pierwszym.

Powoli wchodziłem głębiej; jego wnętrze powoli się do mnie dopasowywało, ale on warknął niecierpliwie. Oplótł mnie nogami i przyciągnął do siebie. Mój członek wbił się w niego do końca za jednym zamachem, a ja warknąłem na mojego zachłannego partnera.

Zastygłem na moment z miednicą przyciśniętą do jego bioder. Mój członek pulsował i drgał, pogrzebany głęboko w nim.

Znów warknął, przygryzając tę wargę.

— Lepiej chodź tu i mnie pocałuj... I zacznij się ruszać, teraz!

Powiedział tak niecierpliwie, że aż zachichotałem. Przysunąłem się, moja dłoń powędrowała do jego podbródka i mocno go chwyciłem, zbliżając twarz niebezpiecznie blisko jego twarzy.

— Lepiej przestań być taki niecierpliwy!

Powiedziałem, po czym przyłożyłem kciuk do jego wargi i uwolniłem ją spod jego zębów.

— I przestań zagryzać tę cholerną wargę!

Powiedziałem, zanim pochyliłem się i zassałem ją do ust. Ssałem ją tak mocno, jak tylko mogłem, zanim sam ją przygryzłem. Odpowiedział mi niskim, przyjemnym warknięciem, wypychając biodra do przodu, zanim się cofnął.

Wpchnąłem język do jego ust, wycofując biodra. Usłyszałem satysfakcjonujący dźwięk jego gwałtownego wdechu, gdy znów wbiłem się w niego do końca.

Wessał moją wargę do ust; poczułem, jak jego ciało nieco zwalnia, ta intensywna energia lekko przygasa, gdy przechodzi w stronę swojej łagodniejszej, delikatniejszej natury. Poczułem jego dłoń na mojej twarzy, gdy przerwał pocałunek.

Powoli wycofywałem biodra, by znów ruszyć naprzód. Obaj poruszaliśmy się w powolnym, wspólnym rytmie, podczas gdy on patrzył mi w oczy.

— Tak bardzo cię kocham, Kieran!

Mówi, a moje serce robi fikołki w piersi.

— Ja ciebie też kocham, Ryker!

Odpowiadam, patrząc w jego oczy, które lśnią tak czułym spojrzeniem.

Wszystko w nim i sposób, w jaki teraz na mnie reaguje, jest tak miękkie i czułe.

Jego prawa ręka spoczywa lekko na mojej twarzy, podczas gdy lewa powoli błądzi po moim ciele.

Nasze ciała poruszają się w powolnym, jednostajnym rytmie, gdy dziki i pełen pasji seks zamienia się w słodkie i delikatne kochanie.

Widzę to w jego oczach – jak bardzo mnie kocha. Czuję to przez więź, którą dzielimy. Jego uczucia, jego tarcze opadły i czuję wszystko, co on czuje.

To uczucie sprawia, że w moich oczach stają łzy. Tak dobrze jest wiedzieć i czuć, że on naprawdę mnie kocha. Kocha mnie szczerze, całym swoim sercem.

Patrzę na jego piękne, uchylone usta, gdy zmieniam kąt nachylenia. Gwałtownie wciąga powietrze, a jego ręka mocniej zaciska się na mojej talii.

Obserwuję, jak piękne kropelki potu perlią się na jego ciele. Jego klatka piersiowa lśni, mięśnie się napinają, gdy rozkosz znów zaczyna narastać.

Nasze ruchy stają się szybsze. Oddech przyspiesza.

— Ja... kocham cię... mój Alfo!

Ryker mówi między oddechami, po czym warczy i jęczy, gdy raz po raz trafiam w jego punkt.

Jego usta uderzają o moje, gdy przyciąga mnie do siebie. Warczę w jego usta, czując, jak mój członek pęcznieje. Pchnąłem w niego jeszcze jeden raz, zanim poczułem, że sam tracę kontrolę.

Warczę i jęczę w jego usta, wstrzykując w niego gorące nasienie głęboko do środka.

— Szczytuj dla mnie, mój Alfo!

Warczę mu do ucha, podczas gdy mój członek wciąż pulsuje.

Dokładnie na rozkaz chwyta mnie mocniej, jego ciało drży, gdy on również szczytuje.

Ryczy, gdy nasienie pokrywa jego klatkę piersiową, czując pulsowanie mojego członka wewnątrz siebie.

Kontynuuję ruchy, obaj płyniemy na fali uniesienia, aż nasze tempo zwalnia do zatrzymania. Oparłem czoło o jego czoło. Obaj sapiemy, próbując złapać oddech. Czuję jego dłoń we włosach, po czym unoszę głowę, by na niego spojrzeć.

Uśmiecha się do mnie, po czym unosi głowę z poduszki i składa na moich ustach miękki, czuły pocałunek.

Przesuwa kciukiem po mojej wardze, wpatrując się w nią, zanim znów spojrzy mi w oczy.

— Bogini, tak bardzo cię kocham, Kieran! Codziennie dziękuję Bogini, że nigdy z nas nie zrezygnowałeś, że nie zrezygnowałeś ze mnie. Byłem takim idiotą, wciąż nie mogę uwierzyć, że kiedykolwiek próbowałem z tym walczyć i cię odrzucać... Serce mnie boli i nienawidzę siebie za wszystko, przez co cię przeprowadziłem. Wiem, że już przepraszałem, ale czuję, że nigdy nie przeproszę wystarczająco mocno. Nie tylko ignorowałem więź i cię raniłem, ale raniłem cię fizycznie, a to mnie zabija za każdym razem, gdy o tym pomyślę...

Mówi, a ja opieram czoło o jego. Wiem, że czuje się okropnie z powodu tego, co się stało. Czułem jego poczucie winy, jakby było moim własnym. Czułem, jak bardzo mnie kocha.

— To już przeszłość, teraz jesteśmy razem i tylko to się liczy... Mamy siebie nawzajem i mamy Shiloh...

Przebaczam ci, Ryker. Czas, żebyś ty przebaczył sobie. Mamy tyle przed sobą... Mamy siebie, drogocennego Omegę, którego wciąż musimy uleczyć od środka... Musimy mu pokazać, że jest bezpieczny i jak bardzo go kochamy... I musimy nauczyć się być Alfami teraz, wspólnie. Wkrótce będziemy prowadzić potężną watahę, gdy połączymy nasze dwie grupy i przejmiemy nad nimi władzę...

Odepchnął lekko moją głowę, żeby móc na mnie spojrzeć. Przeszukał wzrokiem moją twarz, po czym znów zajrzał mi w oczy.

— Zrobimy to, podbijemy to wszystko razem!

Powiedział z uśmiechem na twarzy, po czym przyciągnął mnie do siebie i znów złączył nasze usta w pocałunku.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Rozdział 5 Kieran - Więź krwi: Złamana partnerka Alfów | StoriesNook