languageJęzyk

Rozdział 4 Kieran

Autor: Grace Somerset18 maj 2026

**Ostrzeżenie! Graficzne sceny seksu BxB!**

Perspektywa Kierana

Ignoruję głupkowatego anioła, który znika w mgnieniu oka, wracając do swoich partnerów. Jęczę, przecierając twarz dłońmi, po czym czuję dłonie pod pachami i zostaję podniesiony z ziemi.

Opuszczam ręce i patrzę na niego, gdy bierze mnie na ręce i przytula do siebie. Uśmiecha się do mnie, idąc w stronę domu watahy Harrisona. Rozglądam się, po czym spoglądam na niego, unosząc brwi.

— Wiesz, że to niewłaściwy dom watahy, prawda?

— Tak, wiem. I nie zrozum mnie źle, umieram z tęsknoty za Shiloh, ale... Chcę kilku minut sam na sam z tobą... Przeszliśmy przez niezłe gówno i chcę być z tobą, tylko z tobą, przez chwilę.

Powiedział, a moje serce zabiło mocniej. Zgadzałem się z nim. Bardzo chciałem zobaczyć Shiloh, nie mogłem się doczekać, ale jednocześnie... właśnie przeszliśmy przez piekło i nie miałbym nic przeciwko kilku minutom tylko we dwoje.

Zatrzymuje się wewnątrz domu, a jego oczy zachodzą mgłą. Pozostają takie przez kilka chwil, zanim wracają do normy. Uśmiecha się do mnie i całuje mnie w czoło.

— Daj mi godzinę, tylko ty i ja, a potem pójdziemy zobaczyć się z naszym partnerem.

Mówi, patrząc na mnie, a ja się uśmiecham.

— Dobrze! — powiedziałem, zanim wychyliłem się i przycisnąłem usta do jego warg. Pragnąłem znów poczuć te miękkie usta na moich.

Schodzi do piwnicy, mijając stoły bilardowe.

Przez moment byłem zdezorientowany, rozglądając się po stołach do bilarda i cymbergaja.

Ale on przeszedł obok nich i skierował się do drzwi tuż za stołem do cymbergaja. Otworzył je, wszedł do środka i zapalił światło. Wtedy zdałem sobie sprawę, co jest za tymi drzwiami – sypialnia.

Zamknął za nami drzwi i przekręcił klucz.

Nie odrywając ode mnie wzroku, patrzył mi prosto w oczy, podchodząc do łóżka, po czym zaczął na nie wchodzić, wciąż mnie trzymając.

Ułożył się nade mną, wchodząc między moje nogi, ale trzymając część ciężaru ciała na rękach, żeby mnie nie przygnieść. Myślę, że wciąż boi się, że mogę być obolały.

Unosi prawą dłoń i gładzi moją twarz, podczas gdy jego oczy szukają moich.

— Mam nadzieję, że wiesz... nie zdawałem sobie sprawy, że to robię pierwszego dnia, gdy tam dotarliśmy. Nawet dziś rano...

Po prostu, nie wiem... znów byliśmy w szkole. Po prostu wpadłem w stare schematy, nawet o tym nie myśląc.

To znaczy, nie ignorowałem cię, przynajmniej nie celowo. Po prostu wróciłem do tego, jak to było z kumplami. To znaczy, to nasi wspólni znajomi, ale obaj mieliśmy pewnych przyjaciół, którzy byli nam bliżsi. Ty miałeś Cody’ego, ja Brocka...

Kurwa!... Nigdy nie sądziłem, że dożyję dnia, w którym nienawidziłbym mówić, że Brock był moim przyjacielem... Bogini, nigdy nie powinienem pozwolić mu przeżyć!

Słuchając tego, zdałem sobie sprawę, że nawet nie wiem, co do cholery stało się po tym, jak zemdlałem...

— Co się stało? No wiesz, po tym jak straciłem przytomność...

— Dotarłem tam pierwszy, o mało go nie zabiłem...

Brock... Próbował mi wmawiać, że mną manipulujesz... Że jakaś wiedźma mną manipuluje.

Ryker powiedział, śmiejąc się.

— Kiedy zdał sobie sprawę, że nie dam się na to nabrać, zwrócił się przeciwko mnie i zaczął mnie wyzywać. Nazwał mnie obrzydliwym, pedałem i dorzucił kilka innych „uprzejmych” epitetów...

Choć to były raczej krwawe słowa...

Ryker znów się zaśmiał.

— Były krwawe, bo jak tylko tam dotarłem, zacząłem mu obijać gębę.

Kurwa, puściły mi nerwy, jak zobaczyłem, jak bardzo cię urządził.

Wtedy zaczął mnie błagać. Próbował mnie przekonać, że jakaś czarownica rzuciła na mnie urok.

Kiedy zrozumiał, że nie kupuję tego gówna, wtedy puściły mu hamulce i zaczął na mnie bluzgać. Mówił wszystko, co mogło mnie zranić...

Nie miał pojęcia, że już to zrobił. Jedyną rzecz, którą mógł mnie zranić, zrobił, zanim w ogóle się tam pojawiłem.

Powiedział, patrząc na mnie i gładząc kciukiem mój policzek.

— Skrzywdził cię...

Jedynym sposobem, w jaki ktoś mógłby mnie zranić, to krzywdząc ciebie albo Shiloh.

Urządzili cię, tak strasznie cię poturbowali! Twoja twarz była niemal nierozpoznawalna... Była tak spuchnięta, tyle było krwi!

Powiedział, a jego głos się załamał.

Urywając jego potok słów, wychyliłem się i przycisnąłem swoje usta do jego. Moje wargi pochwyciły jego, przesunąłem językiem po jego wardze, a on otworzył usta, dając mi dostęp. Nasze języki powoli splotły się ze sobą, gdy moja prawa ręka wślizgnęła się pod jego koszulkę i błądziła po plecach. Czując jego skórę pod dłonią, lekko go drapałem.

Lewa ręka powędrowała na tył jego głowy, a palce wplotły się w jego włosy. Pogłębił pocałunek, przejmując inicjatywę. Jego język wbił się w moje usta, gdy znów się otworzyły. Pocałunek stał się bardziej zachłanny, gdy pożerał moje usta. Przeszukiwał każdy zakamarek, przesuwając językiem po podniebieniu i po zębach.

Zacząłem poruszać biodrami o niego, gdy mój członek zapulsował. Jęknąłem w jego usta, gdy poczułem jego twardość przyciśniętą do mojej.

Przerwał pocałunek i usiadł; moje ubrania zniknęły niemal w mgnieniu oka. Jego były następne, a moje oczy chłonęły jego ciało.

Bogini, ten facet ma nieziemskie ciało! Pomyślałem, wyciągając rękę i przesuwając nią po jego klatce piersiowej i brzuchu. Czując napinanie i rozluźnianie się jego mięśni pod moimi palcami.

Jęknąłem, gdy jego dłoń zacisnęła się na moim członku. Spojrzałem w dół, obserwując powolne ruchy jego ręki. Warknąłem, widząc, jak jego palec przesuwa się po ujściu mojej cewki. Przezroczysty płyn lśnił, gdy rozcierał go palcami.

Jego duże palce działały jak magia, gdy powoli pracował nimi wokół mojej męskości.

Chwyciłem go w talii i przewróciłem nas; jego plecy uderzyły o łóżko, a on przez chwilę patrzył na mnie zszokowany.

— Czekaj chwilę! — powiedział, sięgając do spodni i grzebiąc w kieszeni. Uniosłem brew, gdy pokazał mi najmniejszą tubkę lubrykantu, jaką w życiu widziałem.

Uśmiechnął się do mnie zawadiacko, po czym rzucił ją w moją stronę. Szybko ją złapałem i roześmiałem się, zanim moje usta znów uderzyły o jego.

Przerwałem pocałunek i zacząłem składać pocałunki na jego klatce piersiowej. Przesunąłem językiem po jego brzuchu, zatrzymując się w pępku, po czym lekko skubnąłem skórę tuż pod nim. Jego ciało lekko drgnęło, a on gwałtownie wciągnął powietrze.

Moje ręce błądziły po jego bokach, a potem po udach. Wsunąłem dłonie między jego uda i zacząłem je unosić, zniżając głowę.

Przesunąłem językiem po jego męskości, czując, jak drga i pulsuje. Podciągnąłem jego kolana wyżej, rozchylając je, gdy zjeżdżałem językiem coraz niżej i niżej.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 Kieran - Więź krwi: Złamana partnerka Alfów | StoriesNook