Najpierw rozległ się terkot karabinów maszynowych. Potem przyszły krzyki.
Wokół niej ciała rzuciły się w ruch, podczas gdy ona stała z telefonem zaciśniętym w zdrętwiałej pięści.
– Lo – usłyszała desperacki głos Nico, dobiegający słabo z drugiego końca linii, jakby przez mgłę. – Lo, co się dzieje? Mów do mnie! Czy to już się zaczęło, do diabła?!
Bez słowa odpowiedzi Lo zakończyła połączenie ruchem






