Ludzki pochlebca w uścisku Vandera zaczął rzęzić i charczeć z szaleństwem, jakiego Vander nigdy wcześniej nie widział. Warcząc, rozluźnił uścisk, a mężczyzna runął w dół z głuchym, satysfakcjonującym uderzeniem.
Vander wracał do swojej grupy górą, przeskakując między koronami drzew, cały czas rozglądając się w poszukiwaniu luki w walce – sposobu na wyprowadzenie swojej ekipy w bezpieczne miejsce.






