Mimo bólu przeszywającego ciało, Lo zdołała zachować dość czujności, by odnotować, dokąd ona i jej towarzysze niedoli są wleczeni. Z tego, co mogła wywnioskować, zabierano ich gdzieś pod ziemię.
Kręte betonowe korytarze przypominały Lo przerażającą krzyżówkę więzienia Karmazynowego Księżyca z czymś w rodzaju przerobionego podziemnego garażu parkingowego. Ponieważ obie te opcje były znane z labiryn






