Z taserem przyciśniętym do lędźwi, Lo była prowadzona coraz niżej, coraz głębiej w trzewia tego zdawałoby się niekończącego się labiryntu betonowych korytarzy. Przez cały ten czas dokonywała bilansu tego, co mogła, dostrzegając dziesiątki stalowych drzwi, które najprawdopodobniej prowadziły do pomieszczeń identycznych jak to, z którego właśnie została wyprowadzona.
Cele.
Dreszcz przebiegł po kręgo






