Przez kilka następnych dni Lo nie miała zbyt wiele czasu na odpoczynek między walkami. Dla zdegenerowanej zgrai, która odwiedzała ten mały klub walki, była gorącym towarem. Nie dość, że pojawiła się dosłownie znikąd i posłała ich najlepszego zawodnika do ambulatorium, to jej metoda błyskawicznej zmiany form w celu zmylenia przeciwników była rzadką – i jak słyszała z ust swoich strażników, całkiem






