Harper
Zamknął na chwilę oczy, jakby te słowa trafiły gdzieś głęboko. Potem w końcu rozluźnił ramię, pozwalając nam się odsunąć.
„Powinniśmy się ruszyć” – mruknął. „Zanim dzień znowu nam zniknie”.
Wspólnie wysunęliśmy się z jego łóżka. Poprawiłam ubranie – dżinsy, koszulę, wciąż ciepłe od snu – podczas gdy Declan naciągnął bluzę z kapturem, którą wczoraj rzucił na krzesło. Nie poganiał mnie, nie o






