Harper
Następny poranek przyszedł cicho.
Bez budzika.
Bez pośpiechu.
Bez obowiązków dobijających się do moich myśli.
Tylko miękkie, blade światło przesączające się przez zasłony i odległy szum grzejników włączających się gdzieś w budynku.
Była niedziela.
Mrugając, powoli się obudziłam; pokój wciąż był spowity wczesnozimową ciszą. Przez chwilę się nie ruszałam. Głowa wydawała się ciężka, klatka pie






