Harper
Natychmiast rzucił się do przodu, a panika odmalowała się na jego twarzy, gdy wyciągnął do mnie ręce. Jedną dłonią objął mnie za ramię, a drugą zaczął klepać — nie, walić — po plecach, jakby próbował mnie reanimować samą siłą.
— Oddychaj... Harp... hej... zwolnij... cholera... —
Jego głos rwał się, stając się coraz wyższy z każdą sekundą mojego kaszlu.
Oczy mi zaszły łzami, gardło piekło i






