Declan
Ani razu na mnie nie spojrzała.
Nawet gdy się cofnęła.
Nawet gdy wzięła wdech, który brzmiał tak, jakby sprawiał jej ból.
Nawet gdy odwróciła się w stronę niewielkiego stosu swoich ubrań, starannie złożonych na krześle.
Zostałem tam, gdzie stałem – z rękami wzdłuż boków, zaciśniętą szczęką i każdym mięśniem napiętym do granic możliwości, byle tylko po nią nie sięgnąć. Miałem wrażenie, że po






