Harper
Declana nie było od jakiejś godziny.
To wystarczająco długo, by cisza w domu zaczęła wydawać się ciężka.
Wciąż siedziałam na kanapie dokładnie tam, gdzie mnie zostawił, z nogami podciągniętymi pod siebie. Co kilka minut mój wzrok powracał do drzwi wejściowych, jakbym spodziewała się, że otworzą się w każdej sekundzie. Ogień w kominku już przygasł, płomienie stały się łagodniejsze, rzucając






