Harper
Śniadanie minęło w dziwnym, cichym rytmie, w którym żadne z nas niewiele mówiło, nie dlatego, że nie było o czym, ale dlatego, że wszystko, co miało znaczenie, zostało już powiedziane, a teraz pozostał tylko ciężar tego, co miało nadejść, osiadający między nami, podczas gdy poranne światło powoli pełzło przez okna i kładło się na podłodze w kuchni.
Declan poruszał się, jakby miał już w głow






