Dwa tygodnie. Tyle czasu minęło, odkąd Sierra wyjechała, i przez te dwa tygodnie nie zyskałem nic. Żadnych realnych tropów. Żadnych wiarygodnych doniesień. Żadnego postępu… Absolutnie, kurwa, nic.
Omiatam wzrokiem „pokój wojenny”, jak zwykli go nazywać moi ludzie. Stworzyłem go dzień po jej wyjeździe, zamieniając jeden z największych pokoi w domu w coś, co bardziej przypomina centrum dowodzenia ni






