– Minęły dwa tygodnie – kontynuuję, teraz ciszej, ale nie mniej groźnie. – Dwa tygodnie, a my mamy tylko fałszywe cynki i ślepe zaułki. Jeśli wy nie potraficie jej znaleźć, to może potrzebuję ludzi, którzy potrafią.
Groźba zawisa w powietrzu. Wiem, że przesadzam. Wiem, że robią wszystko, co w ich mocy. Ale ta wiedza niczego nie zmienia, bo moja córka wciąż zaginęła, a Sierra… Cholera. Na myśl o ni






