Drugi, chyba ten o imieniu Julian, zauważa mój ruch i zaczyna kręcić głową, zanim cokolwiek zdąży się wydarzyć.
– Powiedzieliśmy wam wszystko…
Pierwszy cios ucisza go wpół słowa. Jego głowa uderza o oparcie krzesła z głuchym trzaskiem, który niesie się echem po pomieszczeniu. Natychmiast pojawia się krew, a widok ten daje mi chorą satysfakcję.
– Już kłamiesz, a ja kurwa nienawidzę kłamców – warczę






