Reszta rodziny powoli gromadzi się wokół nas, oferując ciche powitania, delikatne dotyki i spokojne słowa, które zawisają w powietrzu bez oczekiwania na odpowiedź.
Mój wzrok wędruje za nich i wtedy dostrzegam Adriana. Stoi nieco oddalony od pozostałych, wystarczająco blisko, by do nich należeć, ale dość daleko, by trzymać się poza centrum wydarzeń.
Jego wzrok utkwiony jest w Sierrze. Nie podchodzi






