Gniew Nicholasa zaczął przez niego wibrować. Warczał, prawdopodobnie nie zdając sobie z tego sprawy, z każdym wydechem.
– Najwyższy czas, bym sam porozmawiał z Bridget – rzekł cichym, niebezpiecznym tonem. Mimo to nie poruszył się – dopóki nie odsunęłam się na tyle, by na niego spojrzeć. Odwzajemnił moje spojrzenie surowymi oczami. – Powinienem był sprowadzić ją na ziemię dawno temu.
– Co po






