Stanęliśmy przed oceanem w jednej linii, równolegle do brzegu. Najpierw Veronica. Potem Julian. Nicholas. Elva i ja.
Veronica uniosła księgę. Lampka do czytania nie była już potrzebna, więc została wyłączona. Veronica odczytała zaklęcie zaproszenia w jasnym świetle porannego słońca.
Słowa brzmiały obco. Prawdopodobnie był to język syren. Kiedy skończyła, wstrzymałam oddech. Czekałam.
W oddali wcią






