Kamerdyner zaprowadził mnie do pokoju Susie, a następnie szybko pożegnał się pod jej drzwiami. Kiedy odszedł, zapukałam.
– Odejdź! – zawołała Susie łzawym głosem. Płakała.
Zapukałam bardziej natarczywie, jednocześnie otwierając drzwi.
– Powiedziałam... – zaczęła, urywając, gdy mnie zobaczyła. – Piper?
– Cześć, Susie – przywitałam się.
– Och, Piper! – Siedziała przy biurku, a po jej policzkach płyn






