Wślizgnęliśmy się na korytarz bez większych problemów. Światła były zgaszone, więc trzymaliśmy się cieni. Nie odeszliśmy daleko, gdy usłyszeliśmy podniesione głosy.
– Chcę wiedzieć, czy Piper mówiła prawdę. – To była Jane.
– Chyba nie zamierzasz ufać jej bardziej niż mnie. – To był Hawk. Jego chłodny głos sprawił, że po plecach przebiegł mi dreszcz.
– Nie zamierzam – odparła Jane. – Dlatego pytam






