POV Faeliny
W końcu nadszedł ten dzień. Ten, na który tak czekałam. Zaczęło się od małych grup, a ja szybko zaczęłam rozdzielać zadania poszczególnym członkom watahy, podczas gdy Rhydian przechadzał się wokół, robiąc co w jego mocy, by przybywający zostali szybko i sprawnie obsłużeni. Nadjeżdżały kolejne samochody, jeden po drugim. Minęły godziny, zanim w ogóle można było dostrzec cień ulgi. Tak w






