KIEDY Casper w końcu wskazał mi ostatni zakręt prowadzący do głównej drogi, wypuściłam z płuc mnóstwo powietrza, o którego wstrzymywaniu nawet nie wiedziała. Presja, którą czułam, była jak głaz huśtający się w mojej piersi; czekałam z lękiem na to, co może być za mną.
Ciągle zerkałam przez ramię na wypadek, gdyby wielki, zły, wilczy Alfa jednak postanowił nas śledzić. Nie byłoby to dla niego trudn






