— OD CZEGO zaczniemy? — pyta Morgana, siadając na swojej aksamitnej kanapie. Jest tak miękka, że niemal nie śmiem na niej usiąść, ale ona przywołuje mnie gestem, klepiąc wolne miejsce obok siebie.
Z wahaniem podchodzę do dwuosobowej sofki, opuszczając się powoli, aż dotykam siedziska. Jest miękkie. I takie puszyste. Prawie opieram na nim plecy. Ale szybko przypominam sobie, kto siedzi obok mnie, w






