***Hazel***
W chwili, gdy weszłam do salonu, radość rozkwitła we mnie tak nagle, że niemal zaparło mi dech w piersiach. Przez jedno uderzenie serca po prostu tam stałam, nie mogąc się ruszyć i nie mogąc myśleć — wyłącznie czując. Powietrze pachniało delikatnie domem, bliskością i bezpieczeństwem, czymś ciepłym i zamieszkanym, za czym tęskniłam bardziej, niż kiedykolwiek zdawałam sobie sprawę.
Nie






