***Victor***
***Sześć miesięcy później…***
– Hazel, myślę, że powinnaś odpocząć – powiedziałem.
Wypowiedziałem te słowa już tyle razy, że zaczęły tracić swoją formę, zlewając się w dźwięk zawieszony gdzieś pomiędzy troską a błaganiem.
Tym razem nawet się nie odwróciła. Po prostu dalej składała niewyobrażalnie malutkie body z takim skupieniem, jakby losy świata zależały od tego, czy rękawki idealni






