***Hazel***
Wszystko wydawało się nierealne. Jakbym zapadła w tak żywy sen, że moje zmysły nie potrafiły zdecydować, czy mu zaufać, czy bać się przebudzenia z niego.
W jednej chwili leżałam zwinięta na kolanach Brooke, z twarzą ukrytą w jej udzie, podczas gdy ona gładziła mnie po włosach cierpliwymi, kojącymi ruchami. Szeptała w gęste powietrze ciche słowa otuchy, mówiąc, że wszystko będzie dobrz






