Kolejne kopnięcie trafiło w już połamane żebra Reeve'a. Usłyszał wyraźny trzask. Zrobiło mu się niedobrze.
Jego usta mogły być otwarte, ponieważ oddychał teraz przez nie, ale to było wszystko. Nie okazywał żadnych oznak bólu. Jego głowa zwisała nisko. Gęste pasma włosów, posklejane krwią i potem, zasłaniały jego bladą twarz. Ręce wciąż miał skute za plecami, a nadgarstki były zdarte do żywego od t






