Ciężar strategii wciąż unosił się w powietrzu, gdy rozległo się pukanie do drzwi – ciche, nierówne, jakby ktoś użył kłykci, a w połowie zapomniał, co robi. Drzwi otworzyły się, zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć. Elliot prowadził, Macey tuż za nim, z rękami pełnymi papieru i kleju. Layah weszła za nimi, jej ciemne futro łapało światło lampy.
– Patrzcie! – ogłosiła Macey, zanim jeszcze przekroczy






