**Envy**
Layah wysunęła się do przodu, cienie falowały, aż stanęła na zewnątrz mnie, jej forma rozciągała się, otrząsając futro, jakby strząsała moje nerwy. Potrąciła nosem Elliotta i Macey, a potem spojrzała na mnie. Zrozumiałam bez słów.
– Hej – powiedziałam łagodnie, odgarniając loki Elliotta. – Może zabierzecie Layah do ogrodu? Te Lilie Śmierci kwitną. Zerwijcie trochę dla waszej mamusi, na pe






