Portal otworzył się z migotaniem tuż za granicą Tolaris, wyrzucając mnie w chłodne poranne powietrze. Zapach był tu inny niż w Czerwonym Księżycu – sosna, bogata w żelazo ziemia i coś lekko dymnego, co czepiało się wiatru. Byłam tu już wcześniej, ale stąpanie po tej ziemi teraz wydawało się cięższe, jakby sama ziemia pamiętała przelaną na niej krew. Strażnicy stacjonujący wzdłuż linii drzew zeszty






