Noah milczał przez długi czas po tym wyznaniu; obaj wpatrywaliśmy się w nieskończoną ciemność w dole. Doły przesuwały się i oddychały, powolne bicie serca Zaświatów odbijało się echem w kamieniu.
W końcu odchrząknął. – Wracasz dziś do domu stada?
Potarłem kark, zerkając w stronę słabego lśnienia portalu czekającego na skraju jaskini. Myśl o wejściu do tego domu, o zobaczeniu jej… nie. Jeszcze nie.






