Wciągam na siebie skórzany strój kawałek po kawałku: najpierw kurtka, zapięta wysoko pod szyję, rękawice, które pasują jak druga skóra, uprząż trzymająca broń ciasno przy plecach. Każdy ruch to pamięć mięśniowa. Każda klamra i pasek to modlitwa, na którą nie mam już słów. Podchodzę do stołu z bronią, tego samego, który Levi i ja zbudowaliśmy lata temu. Jest wyłożony taką ilością stali, że wystarcz






