**Elliot**
Budzi mnie potężny huk. To coś pomiędzy uderzeniem pioruna a huraganem wpadającym w nasze drzwi. Zrywam się, półprzytomny, z sercem walącym jak młot. Macey piszczy obok mnie, szarpiąc się z pościelą. Zanim zdążam się zakryć, Zawiść wpada do pokoju z jedną ręką na oczach, a drugą dziko machając w powietrzu.
– Mam nadzieję, że wszyscy mają na sobie spodnie! – krzyczy.
Macey zanosi się śmi






