Elias przeszedł przez drzwi wejściowe, wyglądając, jakby właśnie stoczył dziesięć rund z dzieciakami z sierocińca, i znając go, pewnie tak było. Włosy miał w nieładzie, koszulę poplamioną czymś podejrzanie lepkim, a na szczęce miał zadrapanie, które mówiło mi, że jeden z maluchów trafił go celnym zamachem. Z powodu całej tej sprawy z „uwięzieniem w czasie”, przez którą przeszedłem, Elias i ja skoń






